w3c


Valid HTML 4.01 Transitional

Invisible Alice

Temat: Początek dobrze znany
Stojąc w korku o godzinie dziewiątej rano przyglądałem się trzymanemu w dłoni zdjęciu Nicole. Była bardzo podobna do swojej siostry, nieco niższa. Może o trzy, cztery centymetry. Była równie piękna co Monique, miała te same proporcje ciała i posiadała tyleż samo uroku. No właśnie, była po prostu uroczą nastolatką. Brakowało jej tej aury zmysłowości jaka otaczała jej siostrę. Zdecydowanie wyglądała na licealistkę. Mimo, iż moją klientkę można posądzić o to, że jest studentką i wyraźnie wyglądała dojrzalej to i tak sam nie byłem w stanie ocenić ich wieku. Nicole miała oczy zielone, przepełnione blaskiem najpiękniejszych szmaragdów. W nich również płonął charakterystyczny ogień. Nie kojarzył się jednak z pożarem, a raczej z łagodnym światłem zorzy polarnej lub księżyca widzianego przez mgłę. Kiedy tak stały obok siebie na tym zdjęciu łatwo było wychwycić takie różnice. Oczy Monique były pełne pasji i determinacji. A oczy jej młodszej siostry czułości i serdeczności.
Dwie godziny później dotarłem pod wskazany przez dziewczynę adres.
Wśród wznoszących się dumnie willi bogatych i sławnych znajdował się dom Monique. Z początku widziałem jedynie wysoki biały mur dookoła posiadłości. Gdy zajechałem swoim umęczonym wozem przed czarną, żelazną bramę, natychmiast się otworzyła. Wjechałem na teren posesji. Między drzewami wiła się dróżka. Podążałem podjazdem z białego żwiru aż dojechałem do większego placyku tuż obok garażu. Zostawiłem tam swój samochód i dalej poszedłem pieszo. W miarę gdy podążałem ścieżką teren dookoła coraz bardziej przypominał mi rajski ogród. Rosło tam mnóstwo pięknych kwiatów, krzewów i drzew. Spośród tego niesamowitego pejzażu powoli wyłonił się niewielki, biały domek. Był równie piękny co jego otoczenie. Ponieważ stał na terenie pochylonym o jakieś trzydzieści stopni, jego lewa strona była wsparta na słupach. W tym miejscu znajdował się również obszerny balkon. Większość ścian domu stanowiły tak naprawdę ogromne okna dające wspaniały widok na ogród. Przed budynkiem znajdował się basen oraz niewielki fragment idealnie przystrzyżonego trawnika na którym stał murowany grill z czerwonej cegły oraz komplet mebli ogrodowych. Podszedłem do domu. Wszedłem po schodach i już miałem zapukać do drzwi, gdy nagle usłyszałem głos Monique, wołającej z głębi budynku.
-Wejdź i się rozgość. Za chwilkę przyjdę.
Gdy przekroczyłem próg, znalazłem się w dużym, otwartym i bardzo jasnym saloniku. Trzy z jego ścian składały się wyłącznie z okien. W żadnym z nich nie dało się zobaczyć choćby skrawka miasta, wszędzie dookoła był tylko wspaniały ogród. Przy czwartej ścianie znajdował się błyszczący metalicznie aneks kuchenny. Kawałek dalej kino domowe, przed którym była ustawiona czerwona kanapa i nowoczesna wieża stereo. Oprócz tego były jeszcze spiralne schody, prowadzące do nieco mniej wyeksponowanej części domu. To w niej zapewne znajdowała się teraz gospodyni. W powietrzu czułem wilgoć i miły zapach olejków. Domyśliłem się że przerwałem Monique kąpiel. Nie kazała długo na siebie czekać -po chwili ukazała się na schodach.
-Witaj Arthur. Mogę ci chyba mówić po imieniu? –Upewniła się.
-Tak, oczywiście. –Oznajmiłem.
Moja gospodyni była uśmiechnięta i miła ale pozbawiona tej energii co dawniej. Coraz dłuższa obawa o siostrę i niewiedza wyniszczały ją z każdym dniem. Sprawiała wrażenie kruchej i zmęczonej, wydawało się wręcz że zmalała. W jej oczach widać było, wyraźnie jak nigdy wcześniej, szkarłatne pasma. To właśnie one najbardziej, dawały wrażenie bólu i tęsknoty, odczuwanych przez dziewczynę. Bardzo jej współczułem i nie chciałem sprawiać większego cierpienia swoimi pytaniami, lecz skoncentrowanie się na sprawię było jedynym sposobem w jaki mogłem jej pomóc.
-Wiem że to niezbyt miła sytuacja ale sądzę że powinienem obejrzeć rzeczy Nicole. –Powiedziałem w końcu.
-Oczywiście, jeżeli uważasz że to ci pomoże. Chodź za mną. –A po chwili była już na schodach.
Znajdowałem się w przestronnym i przytulnym pokoju. Miękki czerwony dywan pokrywał całą podłogę, ściany zdobiły mahoniowe panele. Rozchyliłem ciemnopomarańczowe rolety aby wpuścić tam trochę światła. Od razu zrobiło się jakby obszerniej. W rogu znajdowało się ogromne łóżko pokryte narzutą w kolorze tętniczej krwi. Nieopodal stała niewielka szafka nocna, bardzo stylowe biurko oraz gigantyczna szafa na ubrania. Nie uśmiechało mi się wcale to co musiałem zrobić. Grzebanie w rzeczach osobistych prześlicznej nastolatki, nasuwało odrażające skojarzenia. W szafie znajdowały się dwie torby podróżne i trochę ubrań. W szafce nocnej nie znalazłem nic oprócz paru książek, dokumentów i telefonu. Chwyciłem telefon i zacząłem przeglądać ostatnie kontakty. Oprócz numeru Monique większość połączeń wykonywanych była za granicę. Ostatni, nie powtarzający się wcześniej wpis różnił się od innych. Wiadomość którą Nicole otrzymała tuż przed zniknięciem: „Feniks o trzeciej. Lusian”. Kimkolwiek był, dziewczyna nie wróciła ze spotkania z nim. Już wiedziałem, że to będzie bardzo długa noc.
Źródło: pisarskiepodziemie.fora.pl/a/a,1401.html





Szablon by Sliffka (© Invisible Alice)